piątek, 29 marca 2013
Od Raichel
Ach ten pierwszy dzień w stajni ..... Od razu gdy wyszłam z przyczepy poczułam się jakoś dziwnie .Myślałam w tedy jak tu ładnie i czysto ,ale na co ja komu się przydam ? W następnej chwili jakiś nieznajomy założył mi na głowę pętle i zaciągną do boksu . W boksie też było czysto i sucho , więc wróciłam do rozmyślania . Przecież nikt normalny nie kupił by takiego konia jak ja ! Przecież ja nic nie umiem ,a jednak ... Następnego dnia ten sam nieznajomy wyprowadził mnie z boksu , wyszczotkował i przypiął mi lonże . Potem zaprowadził mnie na halę. Na początku pogłaskał i szeptał coś łagodnym niczym jak słowik głosem .Potem wziął bat i walną nim o piasek . Lekko się spłoszyłam zagalopowałam i bryknęłam ale w końcu się uspokoiłam . Wykonywałam jego polecenia i nawet go polubiłam . Poćwiczyłam z nim jeszcze 30 minut i odprowadził mnie do boksu . Gdy stałam w boksie i zajadałam się pysznościami pan pan przypiął do ściany mojego boksu tablice z moim imieniem i pod spodem napisane było UJEŻDŻANIE . Od tamtego dnia zawsze codziennie trenuje tą dyscyplinę i bardzo to lubie ....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz